Niesforny kleks

Wcale nie tak bardzo dawno temu, kiedy pisało się wielkim piórem z atramentem, żyła Kamila. Kamila żyje do dziś, ponieważ był to czas, kiedy wasi rodzice byli mali. Dziewczynka miała na nazwisko Kasza i dlatego wiele osób z klasy jej dokuczało. Cały czas tylko wołały:

– Kasza, kasza, kasza, może trochę kaszy!

– Kamila ma pięć latek, trzeba dać jej kaszy!

Kamila w klasie ma aż siedemnaście osób, a z nich aż jedenaście się z niej wyśmiewa. To skandaliczne! – prawda? Ale przejdźmy do tematu i zobaczmy, co dzieje się w piórniku Kamili. O nie! Co to? Wylany atrament! Zobaczcie, jaki kleks dziś zagościł w piórniku Kamili!. On jest ogromny! Trzeba coś zrobić! Wy ołówki pójdźcie po chusteczki! Wy gumki ścierajcie! Wy nożyczki pójdźcie po wodę! Ty kleju po mydło! No, a ja, namalowana farbkami krówka, zostanę tutaj i będę pilnowała kleksa, żeby nie uciekł. Już wiecie, kim naprawdę jestem. Jestem małą krówką namalowaną farbkami przez Kamilę. Nie chce mi się pilnować tego kleksa. Jak już nikt nie widzi to wymknę się z piórnika i coś porobię. Sama nie wiem jeszcze co. Może pooglądam sobie mój piękny portret. Oj! Właśnie przychodzą ołówki wymachując chusteczkami na lewo i prawo. Muszę szybko pobiec do piórnika i udawać, że przez ten cały czas pilnowałam jak należy kleksa, żeby nie uciekł. Wchodzę do piórnika i …. O nie! Kleks uciekł! Trzeba go znaleźć, a potem złapać. Za mną! Najpierw szukamy pod stołem, potem w piórniku Madzi, jeszcze potem w piórniku Boba i Wojtusia, następnie w zeszycie Gabrysi, pod ławką Piotrka i pod książką Matyldy, a kleksa jak nie ma tak nie ma.

– Jak go nie znajdziemy to zabrudzi cały zeszyt, no i wszystko! – płakała gumka.

– I to wszystko przez ciebie! – krzyczały ołówki – wskazując palcami właśnie mnie.

– To nie jej wina! – broniły mnie nożyczki.

A po minie kleju świadczyło, że nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Nagle wykrzyknął:

– Cisza! Szukamy dalej!

Więc posłuchaliśmy kleju i zabraliśmy się do dalszych poszukiwań. Po chwili znaleźliśmy kleksa, który mazał po zeszycie Kamili. A właściwie nie mazał tylko przestawiał literki w zeszycie Kamili. Zresztą sami zobaczcie jak wyglądał jej zeszyt jeszcze nie tak dawno, a jak wygląda teraz.

Oto zeszyt Kamili jak wyglądał jeszcze niedawno:

AaAaAaAaAaAaAaAa

BbBbBbBbBbBbBbBb

CcCcCcCcCcCcCcCcCc

Oto zeszyt Kamili jak wygląda właśnie teraz:

AbC AbC AbC AbC AbC

aBc aBc aBc aBc aBc

C C c A b c a c b B

Już widzicie sami, jaką krzywdę kleks zrobił literkom, no i Kamili. A to co? Słyszę jakieś kroki. To Kamila! Kryć się!

– O nie! Co to jest?! – wykrzyknęła Kamila zaglądając do zeszytu.

– To coś poprzestawiało mi literki!

I Kamila się rozpłakała. Kleks spojrzał do góry i zobaczył ten dziwny deszcz, który kapie z oczu dziewczynki – i to słony deszcz. Kleks nie słyszał nigdy o czymś takim jak płacz, więc postanowił to sprawdzić w kleksowej encyklopedii. Napisane tam było, że płacz, czyli słony deszcz oznacza na ogół smutek. Kleks bardzo się tym przejął, dlatego poprawił w zeszycie Kamili literki, a sam wskoczył do szklanej butelki.