Spotkanie Łucji z faunem na podstawie powieści: „Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa.

 

Przestraszona Łucja stanęła pod latarnią. Wydawało jej się, że zaraz umrze z głodu, od rana nic nie jadła. Nagle spoza drzew wyłoniło się coś dużego, stanowczo większego od człowieka. Zobaczyła to w oddali, ale potem wydawało jej się, że to się do niej coraz bardziej przybliża. I to była prawda – to coś coraz bardziej się do niej przybliżało. Aż w końcu była tego tak blisko, że nawet mogłaby tego dotknąć. Wiedziała, że to niegrzecznie nie powiedzieć „dzień dobry” osobie dorosłej – zwłaszcza, jeżeli jest się w sytuacji takiej jak ona: dwa metry od osoby dorosłej, która stoi i patrzy na ciebie. Dlatego Łucja powiedziała:

– Dzień dobry.

Postać odpowiedziała:

– Dzień dobry.

– Kim pan jest i jak się pan nazywa?

– Jestem faunem i nazywam się Tumnus, a ty?

– Nazywam się Łucja i jestem zwykłym człowiekiem – odpowiedziała Łucja, która nie za bardzo wiedziała, co to jest faun, ale wolała siedzieć cicho, bo postać była wielka i wyglądała groźnie. Jednak Łucja zauważyła chwilowy blask w jego oczach, który mówił, że nie jest wcale taka groźna.

– Człowiekiem? – upewnił się Faun.

– Tak człowiekiem.

– Czyli w ten sposób chcesz powiedzieć, że jesteś córką Ewy?

– No nie wiem…

– Acha – odpowiedział zdziwiony faun Tumnus.

– A jak się tu dostałaś?

– Przez szafę. A jeszcze gdzie pan mieszka? – zapytała Łucja zapominając o zwracaniu się uprzejmie do osób dorosłych.

– O tam, za tym lasem. Chodźmy tam. Tam zjesz ze mną kolację.

– Bardzo chętnie. Chodźmy.

I poszli.